„A życie toczy się dalej” – promocja nowej książki Witolda Sadowego

Styczniowy wieczór. Instytut Teatralny na Jazdowie niemal oblężony. Kto przyciągnął takie tłumy? Rozchwytywana gwiazda rocka, idol młodzieżowych fanów?

Ciasnawo przy wejściu, wieszaki w szatni zajęte, w holu trudno się przecisnąć między znakomitościami teatru, kina i estrady. Na scenie dostawione krzesła, organizatorzy wynoszą poduchy dla stale napływających gości, dla których zabrakło miejsc.

Wreszcie cichną rozmowy. W blasku reflektorów do sali wchodzi witany gromkimi brawami, zapowiadany przez Krzysztofa Szustera, prowadzącego spotkanie – Witold Sadowy. Marka sama w sobie. Kiedyś aktor teatrów warszawskich, pamiętny Skrzypek z „Zakazanych piosenek”, pierwszego powojennego filmu, a dzisiaj autor wspomnień o artystach, z którymi nierzadko grywał na jednej scenie, skrupulatny kronikarz płynącego życia kulturalnego nie tylko stolicy, autor pożegnań odchodzących gwiazd, przez przyjaciół żartobliwie zwany Pogrzebaczem.

A na co dzień, co niezwykłe, nieomal młodzieniec zamknięty w ciele starszego pana z laseczką, pełen radości życia i optymizmu, poczucia humoru również na swój temat. Niepozbawiony serdecznych uczuć dla środowiska ale też nie szczędzący mu gorzkich słów, gdy na nie zasłużą, krytyk nie płynący na fali nowoczesności, tylko uczciwie, według swojego „dekalogu” oceniający kunszt aktorskich kreacji, lub ich brak, chwalący piękno inscenizacji lub ostro besztający wizję autora, której nie akceptuje i z którą się nie zgadza. Odważny w ocenach bez obaw o swój wizerunek.

Po kronikarskich zapiskach o warszawskich teatrach czasu powojennego zawartych w tomie „Teatr, plotki, aktorzy”, po wędrówce „Za kulisami i na scenie”, po barwnych portretach artystów zapisanych w „Ludziach teatru. Mijają lata”, poprzez „Czas który minął”, przyszła pora na dający nadzieję i optymistycznie brzmiący tytuł „A życie toczy się dalej” – zbiór wspomnień, rozważań i recenzji.

Świat nie stoi w miejscu, teatry żyją swoim intensywnym rytmem, stara gwardia wprowadza na scenę nowych artystów, premiera goni premierę. My jesteśmy, gramy, wzruszamy widzów, aż przychodzi czas zmiany na posterunku. Powoli schodzimy ze sceny i z „pierwszej linii ognia” ustępując miejsca kolejnym pokoleniom właśnie po to, by życie mogło toczyć się dalej, dając nam szansę bycia obserwatorami zmagań następców, oby mądrze korzystających z doświadczeń poprzedników. Ale zanim nastaną owi następcy jest niezłomny dyżurny naszej klasy – Witold Sadowy i jego zapiski. Te najnowsze wydane dzięki wsparciu Krzysztofa Szustera. Zapiski, za które dziękowali sympatykowi Domu Artystów w Skolimowie przedstawiciele ZASP i Fundacji Artystów Weteranów Scen Polskich – Olgierd Łukaszewicz, Marlena Miarczyńska i Ryszard Rembiszewski oraz zgromadzeni goście i przyjaciele.

Drogi i Kochany Panie Witoldzie – dziękujemy za to co robisz dla teatru, artystów, dla utrwalenia pamięci o nich, za to, co już zamknąłeś w formie książek. Czekając na kolejne tomy, życzymy sił niezbędnych w teatralnych podróżach i zdrowia, by mógł Pan smakować życie po swojemu nie roniąc z niego tego co najlepsze, najważniejsze, najwartościowsze.

sadowy_16_ 414

sadowy_16_ 406

sadowy_16_ 405

sadowy_16_ 376

sadowy_16_ 398

sadowy_16_ 223

sadowy_16_ 211

sadowy_16_ 183

sadowy_16_ 142

sadowy_16_ 103

sadowy_16_ 077

sadowy_16_ 047

sadowy_16_ 042

sadowy_16_ 132

Tekst i zdjęcia: Maria Wilma-Hinz